Zlot Zimowy się udał. Rozmontujmy biurokrację.

Organizacja wspaniała, fotki ładne, trunek smakował, współlokator na medal, nocne rozmowy udane. Sukces odtrąbiony, formuła się sprawdziła, chcemy jeszcze. Wśród zlotowiczów było jednak kilka osób, które inaczej mierzą sukces. Między innymi ja, bo interesuje mnie program i zmiany wywołane tym, co się działo. Jeszcze bardziej interesuje mnie to, że zmian nie ma, chociaż wiemy, jakie powinny być…

1. Co nam przyniósł Zlot

Polimerek mówił ciekawie o anatomii i fizjologii (cenne spostrzeżenia!), ale część druga, dyskusja, rozmyła się i chyba roztrwoniliśmy Polimerkowe zagajenie. Następnie ukłony dla Encego za pomoc w tłumaczeniu VE/instrukcji, bez niego bym sobie nie poradził. Później przez kilka godzin dopracowywałem tłumaczenie do plwiki, więc wyłączyłem się z programu. Błyskawiczne prezentacje przyniosły likwidację „próżnych wyrażeń” i poprawkę w streszczeniu WP:WER. To mi się podoba!

Następnego dnia rano mocne uderzenie na mózgi członków Stowarzyszenia: 50 kompozytorów, fach Alenutki, crowdfunding, fundraising, pracownik od fundraisingu, budżet WMPL. State of Wiki Loves… i rezygnacja z WLZ 2016. Na końcu warsztat warsztatów. Ale wcześniej najważniejsze:

2. „Warsztat: Komunikacja z nowicjuszami” by Magalia

Jeżeli nie wprowadzimy pomysłu Wierylee (48h na dopracowanie nowego artykułu przed likwidacją/przeniesieniem do brudnopisu – nawet takiego bez źródeł), jeżeli nie zrozumiemy, że brak wyrozumiałości, pisanie na szybko i na chłodno do nowych to też gryzienie, jeżeli nie poluzujemy obrony ozetów, nie zainwestujemy w 5. filar (moim zdaniem zapomniany) to będzie źle i cały zlot do kosza. Już nie jest dobrze, bo nic, o czym wspomniałem w tym akapicie, jak dotąd nie zostało przedstawione w Kawiarence.

Halibutt i Magalia dowiedli, że gryzienie jest problemem. Uczestnicy zlotu potrafili wymienić tylko jeden nick ponoć gryzącego wikipedysty, jakby gryzienie nie było problemem całej społeczności i jakby ktoś „gryzł bardziej”. A przecież to, że ktoś ponoć gryzie, wiemy tylko z relacji prowadzących warsztaty – to nie jest nasza własna myśl. Kiedy powiedziałem „znajdźcie drugi nick, trzeci”, zlotowicze wyglądali na zaskoczonych. Pojawił się pomysł „za gryzienie do KA”. KA nie przyjmie skargi na gryzącego, choćby dlatego, że:

  1. nikt kontaktujący się z nowymi nie jest – pardonez-moi mon français – chamem. Dzisiejsze „gryzienie” to standardowe komunikaty i wydaje się, że jeżeli ktoś odstaje od reszty, to pozytywnie, tzn. wielu z nas musi się poprawić, a nie niewielu z nas można by odesłać do KA. Wniosek: testy, komy i inne muszą być zintegrowane i przeredagowane, muszą też wymuszać na wstawiającym dodanie kilku słów (nie skrótów) od siebie,
  2. prosimy nie gryźć nowicjuszy”, zredagowane jak esej, nie jest zasadą, czymś „normatywnym”, nie zawiera przykładów, nie jest jasne i łamanie tego „prosimy” nie jest podstawą działania KA (zob. polityka arbitrażu). Pierwszy punkt polityki mówi o konflikcie personalnym, a czwarty o łamaniu zasad pisania artykułów, w związku z czym piąty filar (IAR) i wszystkie pochodne to „bezzębne” wytyczne. Wniosek: trzeba wprowadzić kategorię odpowiadającą angielskiemu behavioral guidelines, a „nie gryź nowicjuszy” uczynić zobowiązaniem do bycia wyrozumiałym, wraz z zanonimizowanymi przykładami z edycji na plwiki.

3. Polska szkoła edytowania. Źródło gryzienia

Fabrice Florin (WMF) promował culture of kindness. „Bądźmy bardziej mili”. Moim zdaniem Fabrice próbował zmniejszać objawy, ale nie dotarł do przyczyn. Gryzienie nie jest brakiem bycia miłym. Jest ono w większości nieświadome i wynika z przyzwyczajenia do formalizmu. Być może pewną rolę odgrywa wychowanie w systemie prawa kontynentalnego. Trzeba mieć dużo serca i luźny stosunek do zasad, żeby nie gryźć. Wiem co piszę, sam czasami gryzę Halibutta.

Dużym osiągnięciem był odwrót od głosowań na rzecz dyskusji. Jednak równocześnie sformalizowaliśmy sposób pisania artykułów, traktując zalecenia i usus tak samo jak zasady, czyli „rób tak i nie inaczej”, zamiast „jeśli nie wiesz jak postępować, postępuj tak”. Trzeba zaktualizować, posprzątać teksty zasad i zaleceń (co już trwa: NPOV, WER, zob. MoS), wyjaśnić podział na zasady i zalecenia, rozbić je na podkategorie (w tym: dot. edytowania artykułów, dot. zachowania), wzmocnić IAR, ŚMS i poluzować sposób interpretacji. Wtedy nie będzie podstaw do tłoczenia nowicjuszom jedynie słusznego sposobu edytowania.

Masti powiedział mi na zlocie: „szanuję to, co robisz, ale rozbiłbym ścianę, o którą się opierasz”. Jeśli chodzi o edytowanie artykułów, popieram mastiego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s